Dodano: 2018-05-05 20:59:41

Początki i rozkwit telewizji w Polsce

1938-01-01 - 1980-01-01

 

Umieszczenie anteny na dachu warszawskiego Prudentialu 1938 roku oznaczało jedno - początek polskiej telewizji. W tym samym roku zapoczątkowano pierwsze w miarę regularne emisje, wpływające z kolei na narodziny nowego medium w Polsce.

ob1.jpg

Raczkującą telewizja wzbudziła duże zainteresowanie i sympatię wśród widzów, co nie zmieniło się nawet w czasie przerwy w transmisjach spowodowanej działaniami wojennymi, a trwającej do 1951 roku. Na zmianę owej przychylności nie wypłynęły nawet prasa i radio, dla których telewizja jawiła się jako medium dla głupców. Paradoksalnie to właśnie Polskie Radio było inicjatorem pierwszego publicznego pokazu telewizji oraz ekspozycji zatytułowanej Radio w walce o pokój i postęp[1]. Radio i telewizja w początkowym okresie były ze sobą silnie związane - odbiór programów telewizyjnych zarówno wizualnie jak i fonicznie był możliwy tylko dzięki połączeniu telewizora i radia. Na szklanym ekranie oglądano obraz, natomiast w radiu słuchano dźwięku. Uległo to zmianie dopiero w roku 1953, kiedy pozwoliła na to technika[2]. Budynek Prudentialu choć był najwyższym w całej ówczesnej Warszawie to zasięg anteny wynosił zaledwie 20-30 kilometrów[3]. ,,Zaszczytu” oglądania telewizji mogli dostąpić tylko nieliczni, między innymi przybywający do gmachu Związku Nauczycielstwa Polskiego, gdzie mieściło się studio TV. Odbywały się w tam pokazy telewizyjne, wyświetlane dla przybyłych wycieczek z całej Polski. Zainteresowanie widzów wzbudzał przede wszystkim sam obraz, a nie podejmowana tematyka[4].

W początkowym okresie polskiej telewizji kilka warszawskich rodzin miało możliwość oglądania telewizji we własnym domu. Powierzono im odbiorniki, aby ułatwić badanie opinii publicznej[5]. Pomimo ogólnej ekscytacji telewizją część społeczeństwa nie była jej przychylni, a wręcz wywoływała w nich obawy - sądzono, że odbiornik telewizyjny służy do inwigilacji poprzez monitorowanie ich życia prywatnego[6].  Zanim telewizja urosła do rangi krzewiciela kultury i przekaźnika informacji musiała kolokwialnie ujmując przejść długą drogę,  a zapoczątkowały ją emisje krótkich aktorskich występów. W telewizji, często z tzw. doskoku występowali aktorzy teatralni, zabawiający przed kamerami widzów takimi formami rozrywki jak taniec, śpiew czy gra na instrumentach. Początkowo występujący w telewizji nie mogli się pochwalić prestiżem związanym z zaistnieniem na szklanym ekranie, a także wysokimi zarobkami, jednak już wtedy magia telewizji przyciągała.

Dzień 25 października 1952 roku uznaje się za początek polskiej telewizji programowej, tego dnia wyemitowano pierwszy oficjalny program telewizyjny w Polsce. Otworzył on tzw. okres eksperymentalny trwający w TV do roku 1956. Był to czas badania opinii publicznej: sprawdzano gusta telewidzów i starano się wychodzić im naprzeciw. Dosyć charakterystyczne w początkowym okresie istnienia telewizji było nagrywanie całości materiału w studio telewizyjnym. Nie istniały ówcześnie wozy transmisyjne, a wyjście poza budynek TV było niemożliwe, z tego powodu studio stawało się sceną, na której jedynie zmieniano rekwizyty adekwatnie do tematyki programu.

W roku 1954 powołano Biuro Rozbudowy Telewizji, a do jego głównych zadań należała praca nad ulepszeniami technicznymi telewizji i zwiększeniem jej zasięgu. W tym samym roku, 22 lipca na ówczesnym placu Wareckim 7, otworzono nowe studio telewizyjne, a już niecały rok później podjęto decyzję o budowie ośrodków regionalnych. Rozwój sieci TV musiał iść w parze ze zwiększoną produkcją odbiorników telewizyjnych, ponad to powołano sieć punktów trudniących się naprawą telewizorów. Szacuje się, że pod koniec roku 1955 w Warszawie było około 10 tysięcy odbiorników[7].

 W 1956 roku rozpoczął się nowy okres rozwoju telewizji. Wtedy to na czele Komitetu do spraw Radiofonii (późniejszego  Radiokomitetu[8]) stanął Włodzimierz Sokorski. Kadencja ta zmieniła oblicze XI muzy. Był to okres, w którym telewizja w Polsce stała się istotnym elementem życia politycznego, społecznego i kulturalnego. Miało na to wpływ znaczne urozmaicenie programu, składającego z programów dla dzieci, polityczno-informacyjnych, rozrywkowych, sportowych, popularnonaukowych oraz działu filmowego[9].

1 maja 1956 roku to szczególne święto dla ówczesnej telewizji. Tego dnia dotychczasowy Doświadczalny Ośrodek Telewizyjny przekształcono w Telewizyjny Ośrodek Transmisyjny oraz po raz pierwszy w historii nadawano relację spoza studia, była nią warszawska defilada obchodów święta pracy sprzed Placu Kultury i Nauki, na którego szczycie zamontowano aparaturę zwiększającą zasięg stacji[10].

Odbiornik telewizyjny stawał się marzeniem dla coraz większej liczby mieszkańców Polski. Telewizję spostrzegano jako okno na świat, a posiadanie odbiorników świadczyło o wysokim statusie materialnym. Popyt był ogromny i zdecydowanie przewyższał podaż, dlatego nie bez pokrycia są opowieści babć i dziadków o grupowym oglądaniu telewizji. W późniejszych latach pomimo, faktu że coraz więcej ludzi deklarowało posiadanie własnego odbiornika to wspólne oglądanie telewizji w dalszym ciągu dość powszechnie funkcjonowało[11].

Stosunkowo późno władze zorientowały się, że brak przepisów o rejestrowaniu odbiorników telewizyjnych, przynosi straty, dlatego dnia 1 stycznia 1957 wprowadzono obowiązek rejestracji  ustalając opłatę abonamentową w wysokości 40 złotych miesięcznie[12]. Wpływy do budżetu przeznaczano na rozwój gałęzi przemysłu, a nie na dalszy rozwój telewizji. Wynikało to z faktu, iż ówczesna władza zbagatelizowała moc oddziaływania szklanego ekranu na społeczeństwo[13]. Uległo to jednak zmianie w 1959 roku, co wyraźnie dało się odczuć w zmianach programowych, ,,urozmaiconych” między innymi o programami silnie naszpikowanymi ideologicznie, dotyczącymi budowania socjalizmu. Nie odbyło się to bez echa wśród obywateli dostrzegających coraz silniejsze upolitycznienie telewizji[14]. Owocem zmiany w spostrzeganiu owego medium była budowa Centralnej Rozgłośni Radiowo-Telewizyjnej przy Woronicza w Warszawie rozpoczęta w 1962 roku. Władze KC PZPR dzięki rozbudowanemu aparatowi cenzury mogły bez problemów kontrolować treści przekazywane obywatelom poprzez odbiorniki telewizyjne, a wiedząc do jak wielu osób one trafiały wraz z końcem odwilży wzmocniono aparat cenzury. Nie trudno się domyślić, że spośród wszystkich programów emitowanych w TV, to właśnie Dziennik Telewizyjny stał się głównym narzędziem w rękach władzy. Zajmował on stosukowo niedużą część czasu antenowego[15], ale miał wysoką oglądalność. W 1962 roku  oglądało go około dwóch milionów ludzi[16]. Materiały z Polski i ze świata był tak dobierane i przedstawiane jak chciały tego władze, podobne zjawisko dało się zaobserwować w programach publicystycznych np. w Pegazie i Peryskopie[17]. Listy oraz ankiety wysyłane do widzów w celu badania opinii publicznej pokazywały, że największą sympatię wzbudzały filmy fabularne i programy rozrywkowe z Wielką grą na czele[18]. W telewizyjnej rozrywce dużym przełomem okazał się kabaret telewizyjny, początkowo zaliczany do grupy inscenizacji teatralnych[19].

Propaganda była obecna także w serialach, działo się tak dlatego, że konteksty ideologiczne były w nich mniej nachalne, a tym samym trudniejsze do wychwycenia. Szczególną popularność zyskały sobie seriale takie jak Czterech pancernych i pies [20], czy też z późniejszego okresu: Stawka większa niż życie[21]. Ogromną sympatią cieszył się serial Wojna domowa z pozoru pozbawiony kontekstów politycznych. Rodzinie ukazanej w serialu się żyło dobrze i właściwie niczego im nie brakowało - była to ukryta manipulacja mająca sprawiać wrażanie, że tak wyglądała rzeczywistość życia w PRL. Problemy międzypokoleniowe serialowych bohaterów były bardzo bliskie Polakom, mogącym z łatwością się z nimi utożsamiać[22], czego nie można już powiedzieć o problemach materialnych.

Wyrazem dbałości o podniesienie poziomu kulturalnego w telewizji  była  wzmożona selekcja w doborze twórców i aktorów, tak aby uświetniali oni swoją osobą opisywane medium. Znajdowało to potwierdzenie także w urozmaiceniu programu Teatru Telewizji, gdyż jak wierzono poprzez telewizję możliwe było kształtowanie gustów odbiorców[23].

Lata siedemdziesiąte to okres jeszcze większego nacisku władzy na Radiokomitet. Nowy sekretarz KC PZPR Edward Gierek nie bagatelizował roli telewizji w życiu Polaków, zdając sobie sprawę, z tego, że warto ją wykorzystać do celów propagandowych. Co więcej, w przeciwieństwie do swojego poprzednika Władysława Gomułki lubił występować przed kamerami, zyskując tym sympatię wśród ludzi[24]. Budowanie świadomości społecznej poprzez telewizję nie byłoby możliwe gdyby nie ogólna atrakcyjność telewizji, dlatego coraz bardziej dbano o ulepszanie poziomu technicznego i wysoki poziom rozrywki. Przed tym zadaniem stanęło nowe kierownictwo Radiokomitetu z Maciejem Szczepańskim na czele - członkiem kierownictwa partyjnego utożsamiającym program partii z programem telewizyjnym[25].ob2.jpg

 

Wyznawał zasadę, że w radio i telewizji nie należy niczego krytykować, zasada ta miała wzmacniać wrażenie o rozwoju Polski[26]. Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w stosunkowo niewielkim stopniu ingerował w program telewizyjnych, ponieważ w dużym stopniu wyręczała go silna autocenzura[27]. Nowy kierownik, już po paru miesiącach od objęcia funkcji zwolnił 1200 pracowników telewizji, jego zdaniem niekompetentnych do wykonywania tak odpowiedzialnych funkcji. Swoim posunięciem zyskał sobie przydomek ,,Krwawy Maciek”[28]. Zasłużonych, ale niewykształconych pracowników ominęły zwolnienia, jednak utworzono dla nich system studiów zaocznych, mających zapewnić podniesienie kompetencji kadr[29]. Przeciętny Polak  na początku lat siedemdziesiątych mógł odnieść wrażenie, że jego kraj jest prawdziwą potęgą europejską, a kupno samochodu bądź mieszkania nie stanowi większego problemu. Propaganda była obecna nawet w teleturniejach i programach rozrywkowych, gdyż to one cieszyły się największą popularnością wśród widzów[30].

Pomimo tak silnego związku polityki z telewizją lata 1972-1980, a więc okres, w którym na czele Radiokomitetu stał Maciej Szczepański, był czasem, w którym zaobserwowano największy w historii rozwój techniczny opisywanego medium[31]. Zabiegi te wpływały pozytywnie na wzrost wynagrodzeń i prestiż pracujących w telewizji. W latach siedemdziesiątych fala zwiększonej popularności XI muzy porwała nie tylko artystów, ale także widzów, TV stała się najchętniej wybieranym medium przez Polaków[32].

Wszechobecna propaganda nie kolidowała z rosnącą rolą telewizji w tworzeniu i upowszechnianiu kultury, stała się natomiast szkodliwa dla samej siebie. Ludzie coraz bardziej zauważali dysonans między pokazywanymi materiałami a prawdziwym życiem. Zachodnie programy emitowane na antenie Telewizji Polskiej, mające podnieść poziom rozrywki pokazywały ludziom przepaść dzielącą Polskę od Zachodu, rozbudzając w nich pragnienia nie do spełnienia. Wydarzeniem, które w znaczący sposób wpłynęło na dostrzeżeniem silnego wpływu władz na telewizję była krytyczna i zakłamana relacja z wieców z Ursusa i Radomia z roku 1976. Wywołało to niechęć wśród odbiorców nie tylko do telewizji i pracujących w niej dziennikarzy, ale także do władz [33]. Słabnąca pozycja Macieja Szczepańskiego skutkowała odwołaniem jego osoby z funkcji prezesa Komitetu ds. Radia i Telewizji, a niecałe dwa lata później rozpoczął się jego proces. Nowe władze z Wojciechem Jaruzelskim na czele, aby oczyścić telewizję z win i odzyskać zaufanie widzów potrzebowały, kolokwialnie ujmując, kozła ofiarnego. Odnaleziono go w osobie Krwawego Macieja, obarczając go wszystkimi błędami. Pokazowy proces miał ukazać obywatelom, że nowa władza potępia wcześniejsze praktyki, co oczywiście nie było zgodne z prawdziwymi zamierzeniami rządzących, którzy w dalszym ciągu widzieli w XI muzie silną tubę propagandową[34]. Pomimo próby zdyskredytowania w oczach odbiorców telewizji z lat siedemdziesiątych to właśnie epokę Gierka można uznać za czas największego jej rozkwitu w historii XX wieku.

 

 

[1] P. Pleskot, Wielki mały ekran, Warszawa 2007, s. 15.

[2]J. Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo, Warszawa 2008, s.18.

[3] A. Kozieł, Za chwilę ciąg dalszy programu, Telewizja Polska czterech dekad 1952-1989, Warszawa 2003, s. 14.

[4] T. Pikulski, Prywatna historia telewizji publicznej, Warszawa 2002, s. 14.

[5]A. Kozieł, Za chwilę ciąg dalszy programu, Telewizja Polska czterech dekad 1952-1989,  s.14.

[6] T. Pikulski, Prywatna historia telewizji publicznej, s.14.

[7] K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL. Między polityką a widzem, Kraków 2003, s. 46.

[8] J. Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo s. 38.

[9]A. Kozieł, Za chwilę ciąg dalszy programu, Telewizja Polska czterech dekad 1952-1989,  s. 21.

[10]K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL. Między polityką a widzem,  s. 48.

[11] J.Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo s. 41.

[12]A. Kozieł, Za chwilę ciąg dalszy programu, Telewizja Polska czterech dekad 1952-1989,  s. 20.

[13] T. Pikulski, Prywatna historia telewizji publicznej, s. 38.

[14] J.Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo s. 46-47.

[15]K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL. Między polityką a widzem,  s. 50.

[16] J.Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo s. 54.

[17]J. Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo, s. 57.

[18] K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL. Między polityką a widzem, s. 56-59.

[19]A. Kozieł, Za chwilę ciąg dalszy programu, Telewizja Polska czterech dekad 1952-1989,  s. 41.

[20] J. Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo, s. 65.

[21]Tamże, s. 66.

[22]T. Pikulski, Prywatna historia telewizji publicznej, s. 78-79.

[23] K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL. Między polityką a widzem s. 61.

[24] J. Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo, s.121.

[25]K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL, Kraków 2003,s.120.

[26] K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL. Między polityką a widzem s.114.

[27]J. Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo,  s. 125.

[28]T. Pikulski, Prywatna historia telewizji publicznej, s. 136.

[29]J. Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo,  s. 124.

[30] Tamże, s. 121.

[31] K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL. Między polityką a widzem, s.116.

[32]J. Kończak, Od Tele-Echa do Polskiego Zoo, s. 120.

[33] Tamże, s. 126.

[34]K. Pokorna-Ignatowicz, Telewizja w systemie politycznym i medialnym PRL. Między polityką a widzem  s.159.

 

Komentarze