Dodano: 2017-07-12 20:39:28

O człowieku, który zgasił światło, czyli rzecz o Mieczysławie Franciszku Rakowskim

1926-12-01 - 2008-11-08

„Sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyprowadzić” – to zdanie bardzo mocno przylgnęło do Mieczysława Rakowskiego. Ówczesny I Sekretarz PZPR wypowiedział je 27 stycznia 1990 roku na zakończenie obrad XI Zjazdu partii. Spotkanie delegatów nie było jednak okazją do świętowania, a przybrało charakter stypy. Panował nastrój przygnębienia i sromotnej porażki. Ostatecznie kończyła się pewna epoka. Jak zauważa Jerzy Eisler sam Rakowski nigdzie nie przywoływał później tych słów. Nie zawarł ich w swoich „Dziennikach politycznych”, ani żadnej ze wspomnieniowych książek. Wydaje się to zrozumiałe. Człowiek o sporych ambicjach, kiedy doczekał się po wielu latach najwyższego stanowiska partyjnego w obecności zgromadzonych członków i kamer telewizyjnych ogłasza zakończenie działalności organizacji, która przez wiele lat była „przewodnią siłą narodu”.

Jednak patrzenie na Mieczysława Rakowskiego tylko przez pryzmat tego wydarzenia zupełnie zniekształca obraz jego sylwetki. Był osobą o wielu, czasami zupełnie sprzecznych twarzach, jednak z pewnością interesującą dla potencjalnych badaczy jego życia. Z jednej strony był wykształcony i oczytany. Sam wykreował wizerunek osoby obytej na salonach towarzyskich, podróżującej po świecie i mającej niezliczone kontakty nie tylko w światku polityki, ale również nauki i kultury. Z drugiej zaś strony Rakowski to typowy przedstawiciel władzy, korzystający z jej przywilejów i wspierający linię rządzących krajem. Moim zdaniem takie zachowanie wynikało z jego świadomego działania. Był on niezwykle ambitną osobą, a chcąc robić karierę w PRL – u musiał iść na kompromis. Śledząc jego wybory życiowe należy przyznać, że miał on wyczucie polityczne, zwłaszcza jeśli chodzi o wiązanie się z poszczególnymi ludźmi, które pozwalało mu zawsze wyjść obronną ręką z wielu kryzysowych sytuacji.

Mieczysław Franciszek Rakowski urodził się we wsi Kowalewko 1 grudnia 1926 roku. Był drugim z trojga dzieci Marianny Mazurkiewicz i Franciszka Rakowskiego. Ojciec Mieczysława jawi się nam jako bardzo ciekawa osoba. Przed I wojną światową pracował w niemieckim folwarku. W trakcie działań wojennych został wcielony do armii i przeszedł szlak bojowy aż do Verdun. Tam dostał się do francuskiej niewoli. Natomiast po wojnie powrócił do Polski wraz z armia generała Hallera. Jak w jednym z wywiadów wskazuje sam Rakowski: „Hallerczycy mieli prawo pierwokupu gospodarstw opuszczonych przez Niemców uciekających z Polski. [Ojciec] kupił gospodarstwo we wsi Kowalewko, mniej więcej dwadzieścia hektarów”. Franciszek Rakowski, według opowieści syna, był społecznikiem. Między innymi założył pierwsze kółko rolnicze w powiecie Szubin. W miarę upływu czasu zdobywał kolejne stanowiska. Wiążąc się z Bezpartyjnym Blokiem Współpracy z Rządem najpierw został sołtysem, a od 1935 roku wójtem. Znał nie tylko niemiecki, ale co wówczas było ewenementem francuski. Wraz z rozpoczęciem działań wojennych w 1939 roku rodzina Rakowskich próbowała przedostać się na ziemie dawnej Kongresówki. Jednak niemieckie wojska zatrzymały ich i nakazały wrócić na miejsca pierwotnego zamieszkania. Franciszek Rakowski, mimo ogromnego ryzyka, również powrócił w rodzinne strony. Był pewien, że miejscowi Niemcy,  z którymi utrzymywał dobre kontakty, wybronią go przed władzami okupacyjnymi. Srodze się jednak pomylił, gdyż krótko po aresztowaniu, został przewieziony do Bydgoszczy i rozstrzelany w tzw. dolinie śmierci w lasach fordońskich. Przedstawiłem w kilku zdaniach postać Franciszka Rakowskiego, gdyż uważam, że właśnie osoba ojca i jego tragiczne losy w dużej mierze ukształtowały Mieczysława. Wydaje się, że odziedziczył on po ojcu łatwość nawiązywania kontaktów i ambicje związane z rozwojem kariery w życiu politycznym i społecznym. Poza tym strata ojca w tak młodym wieku i tak tragicznych okolicznościach na pewno wywarła na nim duże piętno w następnych latach. W swoim późniejszym politycznym życiu miał potrzebę poszukiwania autorytetu, przywódcy, u boku którego mógł pracować.

W czasie wojny Rakowski wraz z matką i rodzeństwem zamieszkał w Poznaniu. Młody chłopak, który przed wojną ukończył czteroklasową szkołę powszechną najpierw był zatrudniony jako goniec, a od 1942 roku jako zmiennik tokarza w przedsiębiorstwie tramwajowym. Z kolei Maria Rakowska znalazła pracę w kuchni znajdującej się w zajezdni tramwajowej. Jest to o tyle ważne, że w trakcie tamtejszej pracy zetknęła się z polskim lekarzem, który wszedł w skład komisji utworzonej przez Niemców po odkryciu przez nich grobów katyńskich. Dzięki temu rodzina Rakowskich na bieżąco i z pierwszej ręki dowiedziała się o mordzie dokonanym przez członków NKWD na oficerach polskich aresztowanych w 1939 roku i osadzonych w obozach internowania w Starobielsku i Ostaszkowie. Jak widać z późniejszego życia nie miało to wpływu na fakt robienia kariery w państwie „wyzwolonym” przez wojska radzieckie.

 

Jeszcze w trakcie działań wojennych, w styczniu 1945 roku, Rakowski zgłosił się do wojska. Trudno powiedzieć, czy owa decyzja wynikała z poczucia patriotycznego obowiązku, czy miała charakter koniunkturalny. Z pewnością przyniosła mu pewne korzyści. W kwietniu tegoż roku Rakowski został skierowany do szkoły oficerskiej odbywając kilkumiesięczne szkolenie w Szkole Oficerów Polityczno – Wychowawczych w Łodzi. Zarówno małą jak i dużą maturę zdał w trybie eksternistycznym w Liceum im. Nowodworskiego w Krakowie. W 1949 roku ukończył roczny kurs dziennikarski przy KC PZPR, a następnie został instruktorem w Wydziale Prasy i Wydawnictw KC PZPR. W trakcie pracy na tym stanowisku został zwolniony z wojska i przeniesiony do rezerwy w stopniu kapitana. Powierzone obowiązki wykonywał na tyle dobrze, że został oddelegowany do Niemieckiej Republiki Demokratycznej. W trakcie pobytu u zachodnich sąsiadów poznał przyszłą żonę, słynną skrzypaczkę Wandę Wiłkomirską.

 

 

Wanda Wiłkomirska.jpg

 

Jak wskazuje Paweł Wieczorkiewicz stała się ona nie tylko partnerką, ale również mentorką i mecenasem męża. Miała duży wpływ na dokonywane przez niego wybory w sferze zawodowej i politycznej. Owocem ich związku było dwoje synów, Włodzimierz i Artur. Tymczasem w 1952 roku Rakowski trafia do Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. W Katedrze Historii Powszechnej pod kierunkiem Jerzego Kowalewskiego przygotował rozprawę pt. Niektóre zagadnienia teorii i praktyki kierownictwa SPD po drugiej wojnie światowej.  Zarówno w trakcie szkolenia wojskowego jak i podczas podnoszenia kwalifikacji zawodowych był dobrze oceniany przez swoich nauczycieli. Wydaje się, że zdawał sobie sprawę z faktu pochodzenia ze wsi w dodatku będąc synem kułaka. Dlatego jedynym wyjściem było pilne przykładanie się do nauki, zdobywanie pochwał i niewątpliwie liczenie na trochę szczęścia. Rakowski kończy dysertację jesienią 1955 roku. Obrona pracy, mająca miejsce 24 lutego następnego roku, zakończyła się sukcesem. W przyszłości często podkreślał fakt, że jest najlepiej wykształconym I Sekretarzem KC PZPR.

 

Polityka.jpg

Odwilż październikowa z 1956 roku okazała się przełomem w karierze Rakowskiego dając mu szanse na rozpoczęcie, błyskotliwej jak się później okazało, kariery dziennikarskiej. Decyzją Sekretariatu KC PZPR z pierwszych dni stycznia 1957 roku powołano do życia nowe pismo „Polityka”. Pierwszym redaktorem naczelnym został Stefan Żółkiewski, historyk literatury, krytyk, znany jako piewca socrealizmu, ale i organizator Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. W składzie redakcyjnym pojawili się między innymi Władysław Broniewski, Leon Kruczkowski czy Jerzy Putrament. Natomiast zastępcą redaktora naczelnego został, nieznany wówczas, trzydziestoletni Mieczysław Rakowski. W jego tekstach, jak w soczewce widać ewolucję pisma, które w krótkim czasie ze stanowiska liberalizacyjnego przeszło na pozycje rewizjonistyczne. W ciągu następnych lat publicystyka Rakowskiego zmieniała się w ramach kształtowania się polityki PZPR – u. Stając przed wyborem błyskotliwa kariera czy niezależność dziennikarska wybrał pierwszą z opcji. Przyjęta strategia opłaciła się. Już w maju 1958 roku został szefem redakcji „Polityki”, a na początku listopada prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Linia programowa pisma charakteryzowała się twardym realizmem. Oznaczało to publikowanie tekstów możliwych do akceptacji przez władzę. Obrońcą polityki „Polityki” był sam Rakowski twardo trzymając stery pisma. Był on najważniejszą osobą w redakcji, mającą decydujący wpływ na kształt gazety, a jednocześnie głównym łącznikiem z KC. Wykorzystując posiadaną funkcję budował własne zaplecze towarzyskie i polityczne. Jego najbliższymi współpracownikami stali się Artur Starewicz, Andrzej Werblan czy Józef Cyrankiewicz. Wywodzili się oni z bardziej liberalnego skrzydła PZPR, a ze względu na swoje obycie, oczytanie i wykształcenie byli partnerami dla naczelnego „Polityki” nie tylko w poważnych dyskusjach, ale również życiu towarzyskim. Rakowski mógł liczyć zwłaszcza na pomocną dłoń Starewicza, który wspierał go w różnych sytuacjach. To właśnie dzięki staraniom Starewicza stawiający pierwsze kroki w działalności politycznej Rakowski został włączony w skład oficjalnej delegacji partyjno – rządowej do Związku Radzieckiego na przełomie października i listopada 1958 roku. Również Starewicz pomógł zażegnać gniew Gomułki po opublikowaniu kilku artykułów w „Polityce” pod pseudonimem „Marek”.

Pierwsze duże wystąpienie publiczne Rakowski przeżył w marcu 1959 roku, kiedy jako prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wygłosił przemowę do dygnitarzy partyjnych na III Zjeździe PZPR. Mimo, że było ono ciepło przyjęte przez partyjnych działaczy, to nie spowodowało zmiany jego statusu partyjnego. Stanowisko zastępcy członka Biura Politycznego uzyskał dopiero pięć lat później na kolejnym Zjeździe.

Jednak kariera Rakowskiego zarówno na płaszczyźnie dziennikarskiej jak i politycznej nie była prosta, ale pełna zakrętów i wybojów. Ten sam Starewicz, z którym naczelny „Polityki” był przecież blisko zaprzyjaźniony, w 1959 roku wystosował list do redakcji, w którym zarzucił twórcom pisma, że nie trzymają się linii partyjnej i zarzucił im nielojalność. Przyczyną takiego zachowania kierownika Biura Prasy KC był jeden z felietonów Jerzego Andrzejewskiego, który zakwestionował instytucję kary śmierci w polskim wymiarze sprawiedliwości. Kilka tygodni później Rakowskiego poinformowano o planowanej dymisji ze stanowiska naczelnego, choć ostateczna decyzja miała należeć do Gomułki. W tej sytuacji jedynym ratunkiem dla szefa gazety okazała się osobista interwencja u I Sekretarza. Rakowski wystosował list, w którym przekonywał o swojej lojalności i poświęceniu na rzecz partii, co ostatecznie wpłynęło na pozytywne stanowisko towarzysza Wiesława.

Kolejnym ważnym wydarzeniem w życiu MFR był wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Głównym punktem programu stało się, wprawdzie nieoficjalne, spotkanie z Johnem Fitzgeraldem Kennedym i jego małżonką, Jacqueline. Mimo prywatnego charakteru rozmów, wizyta u prezydenta Stanów Zjednoczonych podniosła prestiż Rakowskiego wśród dziennikarzy i polityków polskich. Wraz ze wzrostem pozycji, rosła również jego samodzielność w podejmowaniu decyzji i kierowaniu własną karierą, oczywiście w ramach peerelowskiego systemu. Był między innymi jednym z prelegentów Politycznego Klubu Dyskusyjnego utworzonego pod egidą Komitetu Uczelnianego Związku Młodzieży Socjalistycznej w listopadzie 1962 roku.

Jednak w Polsce nadchodził kolejny kryzys i zarazem przełom polityczny. Dziesięć lat po wydarzeniach październikowych nawet partia nie była chętna do obchodzenia okrągłych rocznic. Sam Rakowski popełnił jubileuszowy tekst. Jednak artykuł nie ukazał się drukiem ze względu na jego krytyczny charakter.

Narastało niezadowolenie w społeczeństwie jako całości, ale również w poszczególnych grupach społecznych. Na plan pierwszy wysunęli się studenci, którzy kontestowali system polityczny i domagali się zmian. Twarzami protestu byli Jacek Kuroń i Karol Modzelewski, a po ich aresztowaniu Adam Michnik. To właśnie ten ostatni organizował spotkania, wystąpienia i dyskusje na Uniwersytecie Warszawskim. W jednym z takich spotkań wziął udział Rakowski, który był osoba chętnie dyskutującą i podejmującą polemikę z oponentami politycznymi.

Na zmianę dynamiki politycznej w Polsce wpływała również coraz bardziej skomplikowana sytuacja na świecie. Wojna siedmiodniowa między Izraelem i Egiptem spowodowała pogłębienie się podziału świata na dwa bloki polityczne, które wspomagały obie strony konfliktu. Obóz socjalistyczny wsparł rządy Nasera. Spowodowało to żywy oddźwięk w społeczeństwie polskim, zwłaszcza środowiskach żydowskich krytykujących taką postawę. Rakowski miał okazję zetknąć się z nimi podczas spotkania w oddziale Towarzystwa Społeczno – Kulturalnego Żydów w Warszawie Klubie Młodzieżowym „Babel”. Podczas wystąpienia spotkał się z żywym oddźwiękiem zwłaszcza starej diaspory żydowskiej.

Jednak punktem zapalnym stało się wystawienie Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka. Sam Rakowski krytycznie ocenił zachowanie partii wobec przedstawienia, czyli zdjęcie go z afisza po jednej z manifestacji studenckiej.

Czas przełomu 1967 i 1968 roku był trudny tak dla Polityki jak i jej naczelnego, gdyż problemem stawała się antyinteligencka i antysemicka kampania przetaczająca się przez środki masowego przekazu. Do tego szefem Biura Prasy KC był już nie Artur Starewicz, a niechętny mu Stefan Olszowski, który dążył do demaskowania „syjonistów”, „kosmopolitów” i „rewizjonistów”. Nie miał on dużego wpływu na pisma katolickie, ale już na redakcję „Polityki” jak najbardziej. Mimo próby zachowania odrębności pisma i niepublikowania w tym nurcie, to w pewnym momencie zażądano zamieszczenia artykułu Antoniego Słonimskiego O drażliwości Żydów z 1922 roku. Tekst miał wybitnie antysemicki charakter, co zdaniem tak Rakowskiego jak i reszty redakcji miało zaszkodzić reputacji „Polityki”. Po interwencji samego naczelnego najpierw u Olszowskiego, a potem Sekretarza KC Zenona Kliszki udało się zablokować publikację. Konsekwencją takiej postawy było niewybranie go przewodniczącym SDP na kolejną kadencję.

Wydarzenia związane z rokiem 1968 z pewnością mocno wpłynęły na postawę Rakowskiego. Jego wcześniejszy podziw dla Gomułki osłabł. Bardzo możliwe, że uznał, iż I Sekretarz traci swoją pozycję i warto znaleźć nowego patrona. Zwrócił się w kierunku Edwarda Gierka, I Sekretarza Komitetu Wojewódzkiego w Katowicach. Przedstawił mu plan gospodarczy będący kontrpropozycją dla polityki gospodarczej ówczesnej ekipy rządzącej. Jednocześnie jako znawca stosunków polsko – niemieckich brał udział w poufnych rozmowach miedzy przedstawicielami PRL i RFN, co ostatecznie zakończyło się podpisaniem układu o podstawach normalizacji stosunków miedzy oboma państwami z 7 grudnia 1970 roku.

Fakt dojścia Edwarda Gierka do stanowiska I Sekretarza KC miał być przepustką dla Rakowskiego do przyspieszenia jego politycznej kariery. Jednak nic takiego się nie stało. W 1971 roku nie został wybrany na stanowisko członka KC otrzymując najmniej głosów. Natomiast rok później musiał obejść się smakiem i nie uzyskał prestiżowego stanowiska przewodniczącego Komitetu do spraw Radia i Telewizji. Na przełomie 1973 i 1974 roku Józef Tejchma w imieniu premiera Jaroszewicza sądował go, czy byłby chętny przyjąć funkcję ministra kultury i sztuki. Jednak ostatecznie okazało się, że mógł liczyć wyłącznie stanowisko wiceministra w tym resorcie. Na osłodę otrzymał mandat poselski, który zresztą piastował aż do 1989 roku.

Swoją pozycję polityczną zawdzięczał z jednej strony szerokim kontaktom towarzyskim, które rozbudowywał przez lata, a z drugiej strony pozycji redaktora naczelnego „Polityki”. Osoby niechętne Rakowskiemu i dążące do jego wyeliminowania z polityki próbowały zachwiać jego pozycją w tygodniku. Ostatecznie w jego obronie stanął Gierek, dzięki któremu Rakowski zachował swe stanowisko. Redaktor naczelny odwdzięczył się I Sekretarzowi w dwóch ważnych dla niego momentach. Po pierwsze, poparł zmiany w Konstytucji PRL z 1975 roku, które były szeroko kontestowane przez środowiska inteligenckie i naukowe a po drugie, stanął murem za Gierkiem po protestach robotniczych z 25 czerwca 1976 roku.

Elżbieta Kępińska i Mieczysław Rakowski.jpg

Lata siedemdziesiąte przyniosły zmiany w życiu osobistym. Rozpadło się małżeństwo Rakowskiego z Wandą Wiłkomirską. Głównym powodem rozstania było, jak to często bywa w takich sytuacjach, inna kobieta. Kilka lat wcześniej Rakowski rozpoczyna romans ze znaną aktorką Elżbieta Kempińską. Na to nałożyły się różnice polityczne między Wandą a Mieczysławem. Wiłkomirska w maju 1974 roku oddaje legitymację partyjną, zaczyna współpracę z KOR – em a później jest sygnatariuszem protestu przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego.

Po wydarzeniach radomskich w redakcji „Polityki” zaczęły rysować się różnice między poszczególnymi dziennikarzami. Część z nich kontestowała zachowanie Rakowskiego, który wyraził poparcie dla działań Gierka. Na tą sytuację nałożyła się coraz większa ingerencja cenzury w poszczególne teksty. Z pewnością sytuacji nie uspokoiło odrzucenie tekstu Dariusza Fikusa napisanego w związku z wyborem Karola Wojtyły na Tron Piotrowy. Rakowski stał się bardzo ostrożny i zachowawczy. Wydaje się, że nie chciał stracić pozycji naczelnego, która mogłaby mu w przyszłości pomóc w awansie politycznym. Czekał na swoja szansę starając pozostawać w dobrych stosunkach z członkami KC.

Możliwość wypłynięcia na szersze wody polityczne nadarzyła się na początku 1981 roku. Wówczas to Wojciech Jaruzelski kompletował nowy rząd. Potrzebował osoby, która z jednej strony była na tyle niezgrana politycznie, a z drugiej kompetentna, aby odpowiadać za kontakty ze związkami zawodowymi. Mieczysław Rakowski wydawał się idealnym kandydatem na takie stanowisko. Jak się później okazało początkowy zapał nowego ministra i zarazem wicepremiera szybko opadł. Pojawiły się irytacja i niechęć z jednej strony wobec samego Lecha Wałęsy, a z drugiej inteligenckich doradców „Solidarności”. Poza bojami z niezależnymi związkami zawodowymi, Rakowski ponownie wystawiał się na atak ze strony konserwatywnej części partii. Członkowie tego skrzydła zarzucali mu pojednawczy i koncyliacyjny stosunek do „Solidarności”. Przejawem tego było choćby wytupywanie jego wystąpień na IX Plenum KC. Natomiast samo przemówienie Rakowskiego na IX Nadzwyczajnym Zjeździe PZPR stało się wręcz sensacyjne. Jego główną osią było trzymanie się linii porozumienia z opozycją, gdzie alternatywą mogłaby stać się tylko „krwawa łaźnia”.

Jednak do ostatecznego porozumienia nie doszło a narastające emocje i konflikt władzy z „Solidarnością” stały się przyczyną wprowadzenia przez Wojciecha Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego. Rakowski w wielu swoich wypowiedział poparł krok premiera i zarazem I Sekretarza. Uważał go za „mniejsze zło” i uchronienie kraju przed jeszcze większym chaosem. W trakcie stanu wojennego odpowiadał za kontakty z doradcami „Solidarności”. Przynajmniej w początkowej fazie dążył do odbudowania związku, rzecz jasna w formie i treści dopasowanej do peerelowskich realiów.

Dużym echem, odbiła się rozmowa Rakowskiego z Bohdanem Lewandowskim. Została ona nagrana przez zastępcę Sekretarza Generalnego ONZ i upubliczniona na Zachodzie. Pokazywała ona stan psychiczny Rakowskiego po wprowadzeniu stanu wojennego, a zwłaszcza po tragedii w kopalni „Wujek”. Ujawnienie wypowiedzi wicepremiera spowodowały zerwanie wcześniejszych kontaktów ze Zbigniewem Brzezińskim.

Rakowski w Stoczni Gdańskiej w 1983 roku.jpg

Zakończenie stanu wojennego wiązało się z próbą wyjścia obozu władzy z nowymi propozycjami, które przynajmniej w jakiejś części uwiarygodnią je przed społeczeństwem. Jednym z pomysłów miało być zdyskredytowanie niedawno wypuszczonego z internowania Lecha Wałęsy. Okazją dla tego stało się wystąpienie Rakowskiego w Stoczni Gdańskiej w trzecią rocznicę porozumień gdańskich, 25 sierpnia 1981 roku. Całe wydarzenie transmitowała państwowa telewizja. Jednak organizatorzy osiągnęli wynik odwrotny od zamierzonego, do czego walnie przyczynił się sam wicepremier. To właśnie tam widzowie zobaczyli innego, niż zazwyczaj mieli w zwyczaju Rakowskiego, pokrzykującego, agresywnego i pouczającego. Natomiast jego adwersarz, przybyły do Stoczni Lech Wałęsa był spokojny, rzeczowy i koncyliacyjny. To właśnie wtedy Rakowski ostatecznie przegrał w oczach zwolenników „Solidarności”. Stał się po prostu propagandystą obozu władzy i systemu dla wielu już przegranego.

Mimo kruszenia się i chylenia ku upadkowi systemu komunistycznego, Rakowski wierzył w swoją szczęśliwą gwiazdę. Cieszył się zaufaniem Jaruzelskiego, który rozdawał wówczas główne karty w polskiej polityce. Liczył, ze ustępujący ze stanowiska premier to właśnie jego wskaże na swego następcę. Srogo się jednak przeliczył. Jaruzelski postawił na profesora Zbigniewa Messnera, a Rakowskiemu powiedział: „Mietek, to nie czas”. Ostatecznie ten ostatni odchodzi z rządu, aby przyjąć mało zaszczytne stanowisko wicemarszałka Sejmu. W tym czasie popełnił elaborat O przyczynach kryzysu formacji socjalistycznej. Wskazał w nim przyczyny kryzysu gospodarki Polski wraz z receptami wyjścia z niego.

Sam Rakowski trochę na raty wracał do głównego mainstreamu partyjnego. Najpierw w grudniu 1987 roku został w końcu członkiem Biura Politycznego, a z kolei w czerwcu następnego roku ministrem do spraw propagandy. Natomiast przez Polskę przetoczył się kolejny kryzys, tym razem fala strajków, która ostatecznie doprowadziła do dymisji rządu Messnera. Jaruzelski ponownie zwraca się do Rakowskiego słowami: „Teraz jesteś moją ostatnią deską ratunku” i mimo sprzeciwu części członków partii wysuwa go na kandydata na nowego premiera. Rakowski otrzymuje misję sformowania nowego rządu 27 września, a 14 października Sejm ostatecznie zatwierdza gabinet pod jego kierownictwem. Skład Rady Ministrów różnił się od poprzednich. Rakowski zyskał pewną swobodę w kształtowaniu jego składu. Nie był oparty wyłącznie na członkach partyjnych. Premier próbował nakłonić do wejścia w jego skład przedstawicieli „Solidarności” i środowisk katolickich. Jednak wszyscy odrzucili propozycje. W tej sytuacji gwiazdą rządu stał się prywatny przedsiębiorca, wynalazca proszku IXI, Mieczysław Wilczek.

Rakowski jako premier.jpg

Na powołanie rządu Rakowskiego nałożyło się rozpoczęcie rozmów obozu władzy z „Solidarnością”, które Rakowski często dość otwarcie kontestował. Przykładem niech będzie stwierdzenie, że Polaków bardziej interesuje stół suto zastawiony niż stół okrągły. Już na początku swoich rządów podjął kontrowersyjną decyzję o postawieniu Stoczni Gdańskiej w stan upadłości. W późniejszych wypowiedziach bronił jej twierdząc, że miała ona wyłącznie podłoże ekonomiczne. Jednak „Solidarność” na czele z Lechem Wałęsą bardzo krytycznie odniosły się do niej uważając posunięcie premiera za zemstę za upokorzenie jakiego doznał podczas jego spotkania ze związkowcami w 1983 roku. W rozmowie ze mną Hieronim Kubiak przyznał, że Rakowski był zwolennikiem modelu chińskiego, a więc pozostawienie komunistycznego systemu władzy wraz ze stopniową liberalizacją gospodarki, która miała doprowadzić do odbudowy ekonomicznej kraju. W tym kierunku szły zresztą wszystkie liberalizacyjne posunięcia rządu Rakowskiego takie, jak pojawienie się kantorów i zezwolenie na handel obcą walutą, możliwość ubiegania się o paszport do krajów kapitalistycznych, likwidacja kartek oraz urynkowienie cen. Najważniejszą ustawą był projekt przygotowany przez Mieczysława Wilczka, który stosując zasadę, co nie jest prawnie zabronione jest dozwolone, zrewolucjonizował małą przedsiębiorczość i doprowadził w krótkim czasie do jej odbudowy. Ważnym, choć nieco zapomnianym sukcesem rządu Rakowskiego na polu polityki zagranicznej była Umowa w sprawie rozgraniczenia obszarów morskich w Zatoce Pomorskiej z 22 maja 1989 roku, dzięki której unormowano granicę wodną między oboma państwami wraz z dostępem do portów w Świnoujściu i Szczecinie. Jak się później okazało owa regulacja została włączona do całościowego układu granicznego między Polską a zjednoczonymi Niemcami i z tego względu obowiązują do dnia dzisiejszego. Sam Mieczysław Rakowski często podróżował po kraju składając gospodarskie wizyty w zakładach państwowych oraz spotykał się z potencjalnymi wyborcami. Nakreślony i wdrażany przez jego rząd program działania miał na celu spowodować sukces bloku partyjnego w ustalonych na czerwiec wyborach kontraktowych. Jednak plan Rakowskiego nie uchronił komunistów od totalnej porażki, jaką ponieśli 4 czerwca, a przypieczętowaną wynikami drugiej tury dwa tygodnie później. Sam Rakowski stratował z listy krajowej. Mimo, że uzyskał ponad 8 milionów głosów, to nie przekroczył progu 50 % i nie otrzymał mandatu poselskiego. Zaraz po wyborach sądził, że uda mu się utrzymać stanowisko szefa rządu choćby za cenę kilku zmian w składzie Rady Ministrów. Jednak sytuacja polityczna była bardzo dynamiczna, a rozpad obozu rządzącego następował nieuchronnie. Widząc sprzeciw sporej części członków PZPR i opozycji wobec siebie, Rakowski z początkiem lipca złożył dymisję. Jego rząd funkcjonował nadal, aż do powołania pierwszego niekomunistycznego premiera, Tadeusza Mazowieckiego.

Rakowski w trakcie ostatniego zjazdu PZPR.jpg

Jednak Rakowski nadal pozostawał w grze. Po ustąpieniu ze stanowiska I Sekretarza KC PZPR, Wojciecha Jaruzelskiego, który szykował się do objęcia funkcji prezydenta, to właśnie on został twarzą partii. Mimo dotkliwej porażki w wyborach czerwcowych ciągle liczył przynajmniej na przetrwanie własnej formacji politycznej. Jednak ostateczny upadek zbliżał się nieuchronnie. Spadała liczba członków PZPR – u, a kolejne instytucje, takie jak milicja czy wojsko, przestawały mieć „ludowy” charakter. 27 stycznia 1990 roku w Sali Kongresowej rozpoczął się ostatni, jak się okazało, XI Zjazd PZPR, a dwa dni później Mieczysław Rakowski wypowiedział słowa o wyprowadzeniu partyjnego sztandaru. 

Wraz z nastaniem III Rzeczypospolitej powrócił do swego pierwotnego fachu, czyli dziennikarstwa. Został redaktorem naczelnym pisma „Dziś”, w którym tak on jak i wielu innych publicystów o konotacjach lewicowych publikowało artykuły komentujące ówczesną rzeczywistość społeczno – polityczną oraz przedstawiające swój punkt widzenia na historię, zwłaszcza wydarzenia mające miejsce w okresie PRL - u. Przez krótki okres Rakowski prowadził autorski program telewizyjny, do którego zapraszał dawnych towarzyszy partyjnych oraz oponentów z opozycji antykomunistycznej. Ważnym elementem jego działalności była twórczość wspomnieniowa. Był współautorem dwóch książek – rzek, w których wyjaśniał swoje postępowanie z czasów aktywności politycznej, a przede wszystkim wydał dziesięciotomowe dzieło „Dzienniki polityczne”, które miał zapisywać od 1957 roku, czyli roku w którym rozpoczął pracę w „Polityce”. Brał udział w spotkaniach i konferencjach dotyczących bieżącej sytuacji politycznej w Polsce i na świecie.

Powyższy rys biograficzny, w którym zawarłem tylko najważniejsze wydarzenia z życia Mieczysława F. Rakowskiego, pokazuje jak ciekawą i niejednoznaczną był ostatni I Sekretarz KC PZPR. Śledząc ścieżkę życiową i podejmowane przez niego wybory życiowe można prześledzić, w jaki sposób budowano karierę polityczną w PRL – u. Biografia Rakowskiego ciągle czeka na dogłębną naukową analizę. Jak wiele niespodzianek i interesujących treści nam przyniesie czas pokaże.

BIBLIOGRAFIA:

  1. Eisler J., Mieczysław Rakowski [w:] Siedmiu wspaniałych. Poczet pierwszych sekretarzy KC PZPR, Warszawa 2014.
  2. Ordyński J., Szlajfer H., Nie bądźcie moimi sędziami: rozmowy z Mieczysławem F. Rakowskim, Warszawa 2009.
  3. Wieczorkiewicz P. P., Jak Rastignac Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej został Balzakiem Polskiej Republiki Ludowej. Przypadek Mieczysława Franciszka Rakowskiego [w:] Łańcuch historii. Studia i publicystyka, Łomianki 2012.

Komentarze