Dodano: 2018-05-20 18:18:22

Fort VII- od warowni pruskiej po Muzeum Martyrologii Wielkopolan.

1939-10-10 - 1944-04-27

Wprowadzenie

Fort VII to fort artyleryjski typu I, który został wybudowany w latach 1876 -1880 przez firmę G. Stammer & Co i nadzorowany przez kapitana Gross’a i podporuczników Reeps’a i Clausius’a[1]. Fort ten, zwany także Colomb, swą nazwę otrzymał od nazwiska pruskiego generała Fridricha Augusta Petera von Colomba, który był znany z sympatii do Polaków, i niechęci Niemców do jego osoby[2]. Jest to jeden z 18 Fortów Twierdzy Poznań. W dwudziestoleciu międzywojennym pełnił funkcję obiektu magazynowego.

FORT TYP I.png

Okres wojny

25 września 1939 r. odbyła się narada dotycząca utworzenia obozu koncentracyjnego w Poznaniu, który miał być ulokowany w pobliżu drogi prowadzącej na Berlin. Początkowo planowano utworzyć obóz na terenach dawnych magazynów amunicji na Osiedlu Warszawskim[3]. Dzień później spisano protokół z posiedzenia w sztabie poznańskiego okręgu wojskowego. 10 października 1939 r., z rozkazu komendanta wojskowego, przekazano Fort VII (ulokowany przy Friedrich-Krupp-Allee, obecnie al. Polska) w użytkowanie i nadzór Policji Bezpieczeństwa, która podlegała Einsatzgruppe VI, a jej szefem był SS-Obergruppenführer Erich Naumann[4]. Tego dnia dotarli do obozu pierwsi więźniowie.

W początkowym okresie trafiali do Fortu VII przedstawiciele inteligencji wielkopolskiej, powstańcy śląscy i wielkopolscy, i działacze społeczno-polityczni.Okres uwięzienia trwał wówczas maksymalnie około 1 tygodnia, co wynikało z faktu, że przedstawiciele powyższych grup skazywani byli jedynie na karę śmierci.

W listopadzie 1939 r. zmieniono nazwę na Geheime Staatspolizei Übergangslager Fort VII (Obóz Przejściowy Gestapo). Od kwietnia 1940 rozpoczęły się wywózki więźniów do innych obozów koncentracyjnych, m.in. Dachau, Auschwitz. W tym okresie w Forcie VII pojawili się aresztowani członkowie struktur cywilnych i wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Czas przetrzymywania więźniów w tym okresie wynosił zwykle ok. 6 miesięcy. Osadzonych najczęściej skazywano na karę śmierci, długoletnie więzienie lub pobyt w obozie koncentracyjnym. Wyroki uniewinniające i zwalniające więźniów z pobytu w obozie zdarzały się sporadycznie.

W połowie 1941 r. przemieniono nazwę na Polizeigefängnis der Sicherheitspolizei und Arbeitserzeihungslager (Więzienie Policji Bezpieczeństwa i Obóz Pracy).

Dlaczego Fort ?

Władzom hitlerowskim miejsce wydawało się idealne: fort był położony na uboczu, ukryty między roślinnością maskującą i otoczony wałami, z dala od centrum miasta, a także fosą i płotem z drutu kolczastego oraz kilku metrowej grubości murem. Do bramy wejściowej prowadziła kręta droga okolona drzewami i niewidoczna dla ludzi z zewnątrz. Okolicznych mieszkańców narodowości polskiej wysiedlono, a w ich domach zamieszkali funkcjonariusze obozu, Gestapo, wojsko i urzędnicy SS wraz z rodzinami. Teren wokół Fortu został zupełnie odizolowany od miasta i był niedostępny dla ludności Poznania.

WIDOKzGORY2.jpg

Plan fortu

Główny budynek fortowy składał się z trzech kondygnacji. Na terenie Fortu znajdowały się biura komendy, wartownia oraz dwa budynki dla więźniów, które mogły pomieścić ok. 300 osób. Do dyspozycji były kazamaty pełne piwnic i bunkrów, w których trzymano osadzonych. W Forcie przebywało od 700-1200 osób[5]. Na poniższej rycinie przedstawiono poglądowy plan fortu:

1- komendatura (nie przetrwała do dnia dzisiejszego)

2- wejście do Muzeum

3- kasa

4- wartownia

5- koszary szyjowe

6- blok czołowy

7- schron pogotowia

8- Schody Śmierci

9- komora gazowa

10- remiza artyleryjska

11- barkowa remiza artyleryjska

12- prochownia

13- Ściana Śmierci

14- cela "Dzwon"

15- kaponiera czołowa

16- kaponiera barkowa

17- schron amunicyjny baterii dołączonej

plan fortu.jpg

W dolnej kondygnacji koszar szyjowych znajdował się: karcer, trzy cele dla kobiet o numerach od 17-19, suszarnia, magazyn odzieży, pralnia, kuchnia, trzy kantyny dla SS-manów, pokój komendanta oraz trzy cele dla mężczyzn. Obiekty, które zlokalizowane na poziomie "zero" to: zewnętrzna brama wjazdowa, wartownia, główna brama wjazdowa, dziewiętnaście cel w tym "Dzwon" i Cela Śmierci, Ściana Śmierci, sortownia paczek, sypialnia SS-manów, siedziba komendanta, umywalnia i latryny. Poziom pierwszy to obiekty takie jak: komora gazowa, cele w remizach artyleryjskich, schrony pogotowia, a obecnie także biuro Muzeum.

Załoga obozu

Komendant obozu podlegał kierownikowi poznańskiego gestapo. Funkcje komendanta pełnili kolejno: Hans Weibrecht (październik 1939- 15 październik 1941[6]), Heinrich Möhlendorf (listopad 1941-luty 1942), Günther Kühndel (luty-wrzesień 1942),  Kurt Etzold (wrzesień 1942-czerwiec 1943) oraz Hans Walter[7] (od czerwca 1943[8]). Ten ostatni zapisał się we wspomnieniach więźniów jako sadysta i morderca, który znęcał się nad więźniami i karał ich bez powodu, a także osobiście uczestniczył we wszelakich scenach kaźni i rozstrzeliwał więźniów. W życiu prywatnym był wzorowym ojcem i mężem, lubił dzieci.

z23147724Q,SS-Obersturmfuhrer-Hans-Reinhold-Walte.jpg

Załoga wartownicza obozu (SS-Wachkommando) liczyła od pięćdziesięciu do osiemdziesięciu funkcjonariuszy. W pierwszym okresie istnienia składała się z folksdojczów, głównie członków policji pomocniczej (Hilfspolizei), wywodzących się z Wielkopolski, którzy znali język polski i stosunki panujące w polskim społeczeństwie. Ci młodzi ludzie, zasłynęli z wyjątkowo okrutnego znęcania się nad więźniami. Już wtedy zaczęto nazywać Fort VII „obozem krwawej zemsty”[9]. Dopiero wiosną 1941 r. załogę zasilili starsi wiekiem, bardziej doświadczeni Wachmanni z Rzeszy. Nie zmieniło to sytuacji więźniów. Zdawało się, że poszczególni esesmani wręcz rywalizowali w okrucieństwie i bestialskim traktowaniu więźniów. Na porządku dziennym były wyzwiska, ubliżanie, poniżanie uczuć patriotycznych i religijnych. Niezależnie od straży obozowej, w Forcie VII istniała placówka służby bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst), której obowiązkiem było przesłuchiwanie więźniów na miejscu oraz wykonywanie egzekucji z wyroków Policyjnego Sądu Doraźnego.

Kategorie więźniów

W Forcie przetrzymywano więźniów politycznych, karnych i przebywających w celach wychowawczych. Warunki egzystencji i traktowanie były jednakowe, jednak różniły się ostateczne losy:

  • osoby przebywające na wychowaniu zwane także „niedzielnikami” były w najlepszej sytuacji, ze względu na krótkotrwały pobyt, który zaczynał się w sobotę i kończył w niedzielę wieczorem lub poniedziałek rano. Niedzielnikami byli mężczyźni osądzeni o uchylanie się od pracy,
  • więźniowie karni byli umieszczani w Forcie na okres prowadzonego śledztwa, ale zdarzało się, że byli przetrzymywani dłużej ze względu na brak miejsc w więzieniach policyjnych lub obozach koncentracyjnych do których mieli być wysyłani,
  • więźniowie polityczni mieli najmniejsze szanse na przeżycie.

Olbrzymią większość więźniów stanowili Polacy. Przejściowo w fortecznych celach przetrzymywani byli nieliczni Żydzi (zachowały się relacje o wyjątkowo bestialskim ich traktowaniu) oraz Ukraińcy, Jugosłowianie, jeńcy sowieccy, a nawet Niemcy (ci ostatni mieli osobne cele, lepsze wyżywienie i byli lepiej traktowani).

Warunki w obozie

Cele, w których przetrzymywani byli więźniowie, przypominały katakumby- były to nisko sklepione pomieszczenia bez okien, bez dostępu świeżego powietrza, bez prycz. Prowadziły do nich okratowane, zamykane na noc dodatkowymi odrzwiami wejścia z długiego, mrocznego korytarza. W celach panowała wilgoć i zaduch z powodu stałego przepełnienia oraz stojącego wiadra, do których więźniowie załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne. Spano na kamiennej posadzce albo na garstce brudnej słomy. Cele były przeludnione. Zimą z powodu mrozów na ścianach powstawał lód. Więźniów nie wyprowadzano na światło dzienne i świeże powietrze przez wiele tygodni, a nawet miesięcy.

Nieco lepiej wyglądały trzy cele przeznaczone dla kobiet. Umieszczone w przyziemiu Fortu, miały małe okienka wychodzące na dno fosy. Wyposażone były także w prycze i ławę do siedzenia, jednak często były zalewane były wodą, której nikt nie usuwał; kobiety zmuszone były stać w wodzie sięgającej do kolan. Specjalnymi pomieszczeniami były karcery. Wtrącano do nich więźniów, którzy w jakiś sposób podpadli strażnikom. Były to klitki pod schodami o wysokości ok. 1,8 m przy wyjściu i 0,5 m w głębi. Zwykle stała w nich woda. Więźniowie przebywali w karcerze kilka dni, podczas których zazwyczaj nie otrzymywali żadnego pożywienia. O warunkach w jakich przebywali więźniowie mówi relacja Jerzego Duczmala:

Przywieziono mnie na Fort VII i osadzono w celi (…) było nas tam 150-200 współwięźniów. Następnie dostałem się do pojedynczej celi koło schodów i zostałem uwiązany na dwóch łańcuchach za nogi, tak że nie mogłem się poruszać. W celi była woda na wysokość około 5 cm. Wieczorem zdejmowano mi kajdany, musiałem się rozebrać i kłaść spać w ubraniu. Rano wyżymałem wodę z odzieży i ubierałem się z powrotem. W tej celi byłem ok. 4 tygodni[10].

W całym obozie była tylko jedna umywalnia i ubikacja, z których więźniowie mogli korzystać zbiorowo, raz dziennie tylko kilka minut. Nie otrzymywali też odzieży więziennej, pozostawali w odzieży cywilnej. Bielizna w ogóle nie była zmieniana. Stan higieniczny osadzonych był tak opłakany, że wywołał nawet ostrą reakcję ze strony kierownictwa zakładów karnych, do których byli oni wysyłani. Trzeba przy tym pamiętać, że wielu więźniów – poranionych i zmaltretowanych – wracało na Fort po wielodniowych przesłuchaniach na gestapo. Nie było możliwości obmycia ran i zrobienia opatrunku. W 1942 r. powstała izba chorych. Była to ciemna ubikacja o powierzchni ośmiu metrów kwadratowych, do której wrzucano wszystkich chorych. Nie leczono ich; wynoszono tylko zwłoki.

Więźniowie polityczni nie pracowali: „było to życie męczące, monotonne, beznadziejne i ogłupiające”[11], a więźniowie pracujący, byli umieszczani w celi 18[12].

wmn.jpg

Wyżywienie

Wyżywienie składało się z dwóch posiłków: rano podawano 0.4 l kawy i porcję suchego chleba (z trocin drzewnych, otrębów i najgorszej jakościowo mąki), w południe max 0.5 lita wodnistej zupy, a na kolację jedynie kawę. Nigdy nie podawano margaryny, ani kiełbasy, ani marmolady. Od 1941 r. więźniów karmiono jedynie rano i w południe. Ogółem bochenek chleba przypadał dziennie na 6-8 osób. Na zupę wydawano 16 kg mąki żytniej, 2.5 l oleju sojowego i 16 kg mięsa[13]. Zdarzały się dość często dni głodówki, kiedy to więźniowie przez 2-3 dni nic nie dostawali do jedzenia. W pewnych okresach rodziny miały pozwolenie na przysyłanie paczek z żywnością i odzieżą, lecz ich zawartość była rozkradana przez strażników i nie docierała do adresatów.

Życie w obozie

Załoga obozu urządzała więźniom ćwiczenia, które nazywała ,,grami i zabawami na świeżym powietrzu w celu hartowania ciała i ducha”. Najbardziej okrutnymi „zabawami” były:

  • ,,wycieczka w Karpaty”, polegająca na wbieganiu na strome stoki wałów ziemnych i wykonywanie fikołków głową w dół. Podczas zimy wały oblewano wodą i kazano zjeżdżać więźniom na plecach lub na brzuchu,
  • spacery zdrowotne” urządzano na skraju otaczającej mały majdan skarpy. Więźniowie musieli iść gęsiego aż nad wrota prowadzące do wnętrza Fortu, gdzie wybranych, z zaskoczenia spychano w dół z wysokości ok. 7,5 m,
  • polskie powstanie” kazano więźniom przez wiele godzin padać i powstawać,
  • zabawa na schodach śmierci” polegała na tym, że więźniowie wbiegali na schody z dużym polnym kamieniem ważącym 8-10 kg. Zimą schody były pokryte lodem. Na szczycie schodów stał strażnik i jeżeli któryś z osadzonych mu się nie spodobał, wówczas kopnięciem zwalał go w dół wraz z niesionym przez więźnia kamieniem.

W Forcie VII zmuszano więźniów do koprofagii:

Gestapowcy (...) uwzięli się na jakiegoś kupca. Tłukli go (...), kazali się czołgać i wskakiwali na niego (...). Oddał kał. Wtedy kazali mu go zjeść. I tak długo maltretowali, aż zjadł, ku wielkiej ich uciesze! Dla załatwienia potrzeb stało w celi wiadro bez na krycia. Cuchnęło z niego okropnie. Było zawsze tak pełne, że nie można było wynieść bez rozlania. To, co się po drodze rozlało, trzeba było językami zlizywać[14].

Wedle relacji świadków, przez cały czas trwania obozu masowo rozstrzeliwano, wieszano i w inny sposób mordowano więźniów. Pod tzw. ,,ścianą śmierci” rozstrzeliwano dziennie 7-9 osób.

ściana.jpgślad po kuli.jpg

W celi nazwanej „dzwonem” wieszano więźniów za nogi i uderzano głową o ściany powodując śmierć, a także uśmiercano ich poprzez zanurzanie w gorącej i lodowatej wodzie, z kolei w Celi Śmierci zamrażano więźniów na śmierć. Większe grupy więźniów rozstrzeliwane były w egzekucjach zbiorowych w okolicznych lasach i miejscowościach pod Poznaniem. Do Fortu przywożono też ludzi z zewnątrz w celu likwidacji. Chorych psychicznie z Owińsk i innych okolicznych zakładów leczniczych zagazowano jeszcze w 1939 r. Fort nie posiadał krematorium, więc wszystkich pomordowanych wywożono do lasów i tam grzebano. Zacierając ślady zbrodni po pewnym czasie wydobyto ciała i spalono.

Likwidacja

27 kwietnia 1944 r. przebywało w Forcie VII 750 osadzonych[15]. Komendant Reinhold Hans Walter wraz z całą załogą, liczącą ok. 100 esesmanów, przeniósł się do obozu karno-śledczego w Żabikowie. Fort VII został zlikwidowany, a po zadaszeniu fosy urządzono hale, w których swą działalność rozpoczęła fabryka Telefunken Gesellschaft fur drathlose Telegraphie. Telefunken zajmował obiekt do momentu walk o Poznań[16].Według najniższych szacunków przyjmuje się, że w czasie wojny przez Fort VII przeszło ok. 17 tys. więźniów, z których 4,5 tys. zginęło. Według oficjalnych (niemieckich) danych, zgłoszonych przez władze Fortu VII do Urzędu Stanu Cywilnego, w Forcie zginęło 479 osób[17]. Wiele osób poniosło śmierć w innych obozach III Rzeszy. Wiadomo też, że w Forcie wybuchły dwie duże epidemie tyfusu, w wyniku których każdorazowo zginęło około 80% przebywających tam wówczas więźniów.

schody.jpg

Po wojnie

W okresie powojennym Fort pełnił funkcję magazynu. W 1963 r.  na jego terenie powstała Izba Pamięci Narodowej, a w czerwcu 1964 r. obiekt wpisano do rejestru zabytków. W 1976 r. zapadła decyzja, że na tym terenie powinno powstać Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII. Na mocy ustawy z 2001 roku więźniowie Fortu VII zostali zrównani prawami z więźniami obozów koncentracyjnych[18]. Muzeum Martyrologii Wielkopolan jest dostępne dla wszystkich chcących oddać cześć jego ofiarom. Fort jest też obiektem turystycznym, będącym przykładem XIX-wiecznej niemieckiej architektury fortyfikacyjnej.

 

Bibliografia:

[1] J. Biesiadka, A. Gawlak, Sz. Kucharski, M. Wojciechowski, Twierdza Poznań. O fortyfikacjach miasta Poznania w XIX i XX wieku, Poznań 2006, s. 212.

[2] M. Motty, Przechadzki po mieście, Warszawa 1957, s. 115.

[3] M. Olszewski, Fort VII w Poznaniu, Poznań 1974, s. 9.

[4] P. Jurkiewicz, Fort VII Niemiecki nazistowski obóz w Poznaniu. Przewodnik, Poznań 2015, s. 3.

[5] M. Olszewski, Fort VII w Poznaniu, Poznań 1974, s. 43.

[6] E. Klee, Das Personenlexikon zum Dritten Reich, Frankfurt am Main 2007, s. 660.

[7] Hans Walter urodził się 1 maja 1911 r. w Grafenheim, w rodzinie piekarza-cukiernika. W 1942 r. został inspektorem policji w Goslar,  rok później pełnił funkcje pomocniczego referenta Reichssicherheitshauptamt w Berlinie, a nieco później został komendantem Fortu VII. 4 października 1944 r. został aresztowany pod zarzutem mordów na więźniach. Walter popełnił samobójstwo w celi więxiennej w nocy z 7/8 października 1944 r.

[8] P. Jurkiewicz, Fort VII Niemiecki nazistowski obóz w Poznaniu. Przewodnik, Poznań 2015, s. 8.

[9] A. Pietrowicz, Lager der Blutrache-obóz krwawej zemsty, w: Biuletyn  Instytutu Pamięci Narodowej 4, 2009, s. 31.

[10] E. Serwański, Wielkopolska w cieniu swastyki, Warszawa 1970, s. 97.

[11] M. Olszewski, Fort VII w Poznaniu, Poznań 1974, s. 47.

[12] K. Jabłecka, Egzekucja w Forcie VII, w: Terror hitlerowski w Wielkopolsce, Poznań 1962, s. 77.

[13] Tamże, s. 48.

[14] M. E. Jezierska, Z fizjologicznych problemów bytowania w obozie, „Przegląd Lekarski-Oświęcim” 1986, 43nr 1 s. 164

[15] Niemiecki obóz karno-śledczy w Żabikowie koło Poznania został założony w kwietniu 1943 r. Do wiosny 1944 r. funkcjonował równolegle z obozem w Forcie VII w Poznaniu, którego był kontynuacją.

[16] J. Biesiadka, A. Gawlak, Sz. Kucharski, M. Wojciechowski, Twierdza Poznań. O fortyfikacjach miasta Poznania w XIX i XX wieku, Poznań 2006, s. 306.

[17] M. Olszewski, Fort VII w Poznaniu, Poznań 1974, ss. 82-89..

[18] http://www.poznan.pl/mim/slownik/fort-vii-colomb,p,37,3382,5553.html (dostęp 13.05.2018)

Komentarze