Dodano: 2018-05-06 09:14:46

Epidemie obozowe.

1941-01-01 - 1945-05-08

W obozach koncentracyjnych warunki do rozwoju różnego typu chorób były idealne, przede wszystkim z powodu panującego brudu, plagi wszy i pcheł, które więźniowie garściami zbierali ze swojej bielizny, skóry czy z siennika. Sytuacja chorych była o tyle gorsza, gdyż szpital obozowy służył raczej zagładzie (brak lekarstw i fachowej opieki medycznej), a osłabione organizmy więźniów nie miały już takiej odporności, by móc samoistnie zwalczyć chorobę.

Tyfus plamisty /Dur wysypkowy (plamisty)

riketsja.jpgDur plamisty wywołany jest przez zarazek należący do rodziny riketsji. Riketsje to pasożyty wewnętrzne występujące u człowieka i u owadów. Powodują porowatość ściany przewodu pokarmowego. Są wydalane wraz z kałem i wymiocinami. Riketsje znajdujące się na ubraniu zachowują zdolność zakażania przez około 3 tygodnie. Do zakażenia dochodzi poprzez kontakt człowieka z kałem chorej wszy odzieżowej, w trakcie drapania skóry, rozcierania ich ciał lub wcierania kału wszy w zranioną skórę lub błony śluzowe[1].

Auschwitz

Pierwsze przypadki zachorowań na dur zanotowano z końcem 1941 r., wówczas chorowało 620 więźniów[2], a czas trwania gorączki sięgał nawet do 17 dni. Początkowo lekarze SS nie zwalczali przyczyn tej choroby. W lutym 1942 r. wybuchła olbrzymia epidemia, która rozszerzyła się we wszystkich trzech podsta­wowych obozach (Oświęcim I, Brzezinka, Bu­na) i w podobozach, a częściowo dotknęła też żołnierzy SS i ludność cywilną w okolicach Oświęcimia. Epidemia zwana była ruską, ponieważ rozwinęła się w lagrze radzieckich jeńców wojennych, a roznieśli ją więźniowie funkcyjni, którzy zarazili się od jeńców. Choroba przybrała na sile w momencie przybycia transportu Żydów z zachodniej Europy. Zarazek duru przeniósł się na nich i rozwinął, dlatego że owi Żydzi byli dobrze odżywieni i w efekcie choroba zyskała na zjadliwości. Zgon naczelnego lekarza obozowego w maju 1942 r. i zachorowania wśród esesmanów zmusiły władze obozu do podjęcia środków zaradczych. W związku z tym, kierownictwo obozu postanowiło zagazować wszystkich chorych, którzy znajdowali się w szpitalu wraz z personelem. Po tym wydarzeniu, każdego gorączkującego więźnia, bądź mającego wysypkę, zabijano fenolem. W pierwszym okresie były to zastrzyki dożylne, a w późniejszym dosercowe. Liczba zabitych wynosiła od kilkudziesięciu do ponad stu osób dziennie. Na podstawie zachowanej dokumentacji wynika, że w okresie od 12 marca do 30 listopada 1942 r. zarejestrowano oficjalnie 4 167 przypadków stwierdzonego duru wysypkowego[3].

W drugim kwartale 1943 r. zezwolono na leczenie chorych na dur plamisty. Polegało ono na stałym nawadnianiu. U nieprzytomnych więźniów stosowano nawadnianie kroplowe z użyciem roztworu soli fizjologicznej z glukozą. Dynamikę mózgu i krążenie wzmacniano kardiazolem i kofeiną. Sulfonamidy stosowano, gdy dochodziło do powikłań płucnych i ropnych, jednak pod warunkiem że środek był dostępny. Przeprowadzano też akcje „odwszawiania”, które w bardzo niewielkim stopniu poprawiły warunki bytowe i ograniczyły epidemie tyfusu i innych chorób zakaźnych. Pod koniec roku śmiertelność z powodu duru wynosiła kilka procent. Chorobę ciężej przechodzili dobrze odżywieni więźniowie, toteż częściej umierali więźniowie niemieccy i SS-mani. Stąd też zrodziło się powiedzenie:

„tyfus lubi muzułmanów, bo umierają tylko wyżarci”[4].

Żadna ze szczepionek nie chroniła przed zapadnięciem na chorobę, jedynie osłabiała jej wpływ na organizm. Szczepionka Rudolfa Weigla powodowała, że przebieg duru był delikatniejszy i nie prowadził do zgonu. W przypadku innych szczepionek efekty były podobne, zdarzały się jednak przypadki śmiertelne[5]. Szacuje się, że na dur wysypkowy zmarło w samym obozie macierzystym ok. 15 000 więźniów[6].

Działalność więźniów

Drogą nielegalną, poprzez ruch oporu, sprowadzono szczepionkę przeciw durowi wysypkowemu, która nie była łatwa w użyciu, bowiem wymagała potrójnego podania, jednak w ostatecznym rozrachunku uratowała kilka tysięcy istnień. Wszyscy więźnio­wie, starali się dopomóc chorym. Służba sanitarna, prawie wyłącznie polska, walczyła o życie każdego chorego. Walczyła nie tylko z durem wysypkowym, lecz z jeszcze większym wysiłkiem przeciwdziałała poczynaniom władz sanitarnych SS. Z powodu braku dostępu do odpowiednich medykamentów, starano się z jak największą troską podchodzić do chorego. Organizowano z kuchni możliwie dużo her­baty i potajemnie gotowano ją w salach cho­rych, bo odwodnionym chorym należało zapew­nić płyn. Apteka robiła glukozę z cukru gronowego, nielegalnie przysyłanego „drogą umowną” w paczkach z „wolności”. Starano się utrzymać maksymalną czystość w salach chorych i dbać o ich higienę. Zaprowadzono na własną rękę dyżury lekarsko-pielęgniarskie w nocy. Stosowano profilaktykę odleżyn. Organizowano w porozumieniu z przyjaciół­mi z kuchni obozowej dodatkowe zupy, biały chleb, czasem udawało się zdobyć cebulę, czo­snek, pomidory, ogórki, cytryny czy jajko. Wszystko to działo się nieoficjalnie, za plecami SS.

Eksperymenty medyczne

poster 22 be.jpgZaistniała sytuacja stała się okazją do przeprowadzenia serii eksperymentów medycznych. Na polecenie dr Helmutha Vettera stosowano m.in. preparat Be 1034 (nieznany skład) i medykament 3582 (był przetworem nitroakrydynowym) na 50 więźniach, którzy chorowali na tyfus, jednak nie dawał on zadowalających wyników, a wskutek leczenia 3582 zmarło 15 osób. W wypadku śmierci należało dokonać sekcji zwłok i ocenić, czy pod wpływem użycia leku zaszły toksyczne zmiany w narządach. Jedynym preparatem, który dał wynik pozytywny w walce z durem był Periston[7]. Osobom chorym na tyfus plamisty podawano także szczepionkę z żółtka jaja kurzego w ilości 10 cm3. Początkowo obniżała ona temperaturę ciała, jednak szybko wzrastała ponownie i komplikowała przebieg choroby[8]. Vetter eksperymentował także z samym durem, mianowicie dokonywał między innymi infuzji dożylnych od 1-10 cm3 krwi z osób chorych na zdrowe. Prowadził dokładne badania nad rozwojem choroby tj. ile czasu się rozwija i jaki jest jej przebieg.

Z tyfusem eksperymentował także dr Eduard Wirths. Jego badania polegały na sztucznym zakażaniu tyfusem ciężarnych kobiet. Celem eksperymentu było sprawdzenie czy łożysko działa jak bariera ochronna przeciw zarazkom i jaki wpływ na dziecko będzie miało ów celowe zakażenie. Po porodzie pobierano dzieciom krew z tętnicy skroniowej i przewożono ją do instytutu badawczego w Oświęcimiu[9]. Na przełomie stycznia i lutego 1944 r. Wirths otworzył w bloku 10 salę dla chorych na tyfus i świerzb, i próbował na nich innych doświadczeń, m.in: chorym na tyfus wstrzykiwał dożylnie cyjanek potasu o różnych stężeniach, a więźniarki cierpiące na świerzb polecił nacierać substancją z cyjankiem potasu (rozcieńczony 1:10000)[10]. Gdy lekarze-więźniowie dowiedzieli się o składzie specyfiku, wówczas zaczęli nacierać pacjentki wodą i oznajmili Wirthsowi, że kuracja nie działa.

Buchenwald

Eksperymentom podlegało kilka rodzajów szczepionek: dwie z niemieckiej firmy farmaceutycznej Behringsgewerke (mocna i slaba, obie przygotowane z hodowli zarazków durowych na zarodkach kurzych), Weigla (z jelit wszy), Kopenhagen (z wątroby myszy) i szczepionkę Weimar z Buchenwaldu (wyprodukowana z płuc królika). Więźnia sztucznie zakażano tyfusem poprzez przymocowanie do jego tułowia klatki z zakażonymi wszami lub zastrzykiem ze świeżej krwi chorych na tyfus. Następnie badano wartość poszczególnych szczepionek. Doświadczenia te pokazały, że szczepionka Weimar była najskuteczniejsza. Do badań nad skutecznością ów szczepionek wykorzystano łącznie 524 więźniów, a 97 z nich zmarło[11].

9 stycznia 1943 r. Oddział Doświadczalny Duru Plamistego w Buchenwaldzie, został przemianowany na Oddział Badań nad Durem Plamistym i Wirusów Instytutu Higieny Waffen SS. Tydzień później rozpoczęły się doświadczenia nad leczeniem duru. Pierwszymi medykamentami, które testowano były preparaty: błękit metylowy i acridin (działają bakteriobójczo przy podaniu zewnętrznym). Obydwa leki były bardzo źle tolerowane przez chorych. Wymiotowali oni aż do 12 razy dziennie, ponadto występowały krwotoki. Ponieważ wyniki badań nie były pozytywne, opracowano Rutenol (przetwór nitroakrydynowy z dodatkiem kwasu arsenowego), którego tolerancja była znacznie lepsza. Spośród 39 osób wykorzystanych do eksperymentów tego typu zmarło 21. W sumie doświadczenia wykonano na 126 więźniach, z czego zmarło co najmniej 22[12].

BUCHENWALD.jpg

Natzweiler

Prof. Bakteriologii Eugen Haagen doszedł do wniosku, że większą wartość mogłyby mieć szczepionki przeciwdurowe zawierające osłabione, lecz żywe riketsje[13]. Po analizie pierwszych niepowodzeń, doszedł do wniosku, że przez zmniejszenie dawki szczepionki lub przez dłuższe przetrzymywanie w niekorzystnych warunkach, uda się pomniejszyć lub zniwelować ujemne skutki szczepień zachowując pełną zdolność antygenową. Późną jesienią 1943 r. prowadził eksperymenty na 90 więźniach. Podzielił ich na dwie grupy i wstrzykiwał szczepionkę w różny sposób: za pomocą skaryfikacji i w zastrzykach domięśniowych. Jednak wyniki były jeszcze gorsze. Na procesie zeznawał, że reakcje poszczepienne były gwałtowniejsze, ale wśród zaszczepionych nie zaobserwował przypadków duru plamistego. W tej serii doświadczalnej zmarło 29 więźniów[14].

eugen haagen.jpg

Leczenie świerzbu

Świerzb obejmował u wyniszczonych kobiet niemal całe ciało, a wskutek zakażeń dochodziło do powstawania ropni skóry. By zmniejszyć swędzenie, kobiety stosowały okłady z moczu. Dodatkowo przemycano z obozu macierzystego niewielkie ilości maści siarkowej, maści Wilkinsona lub niemiecki lek Mitigal. Wobec stałego wzrostu zachorowań lekarze SS, w obawie o własne zdrowie, zdecydowali się dostarczać do obozu kobiecego maść przeciwświerzbowcową. Stosowana była ona pod nadzorem lekarza lub sanitariusza SS w ten sposób, że wszystkie chore ustawiano nago, po czym pielęgniarki smarowały nią kolejno podchodzące więźniarki. Czynność ta powtarzana była przez kolejnych kilka dni w atmosferze pośpiechu, krzyków i bicia. Po zakończeniu leczenia kobiety kierowano do kąpieli w zimnej wodzie (bez mydła), po której otrzymywały brudną bieliznę. Z powodu nieskuteczności prowadzonego leczenia epidemia świerzbu w obozie kobiecym trwała do końca jego istnienia.

W listopadzie 1943 r. świerzb rozszerzył się do tego stopnia, że Mengele rozkazał urządzić dla nich blok 20. Jako formę leczenia zaproponował kąpiel w trzech cementowych wannach:

  1. w pierwszej- znajdowała się gorąca woda, do której więzień wchodził na około 5 minut, po czym przechodził do następnej wanny,
  2. w drugiej- był tiosiarczan sodu, związek posiadający właściwości redukujące, przeciwgrzybicze i przeciwpasożytnicze (przy podaniu zewnętrznym),
  3. w trzeciej- był 4% kwas solny (w niektórych przypadkach nawet 6%). Kąpiel wywoływała ból, zwłaszcza u chorych o dużych i głębokich ranach[14].

Chorzy musieli kolejno wchodzić do każdej wanny i zanurzyć się w roztworze. Kąpiel miała na celu dezynfekcję ognisk zapalnych i uniemożliwienie dalszego rozwoju choroby, poprzez unieszkodliwienie roztoczy. Kuracja trwała 3 dni, a w tym czasie czynności kąpielowe powtarzano po 5 razy. Pozytywne wyniki leczenia otrzymywano tylko wtedy, gdy choroba była słabo rozwinięta. Podobna sytuacja miała miejsce, gdy odświerzbiano Cyganów. Po kąpieli w ciepłej wodzie, chorzy zanurzali się w zimnych roztworach, po czym godzinami stojąc na dworze nago, czekali na swoje zdezynfekowane ubrania[15].

 

[1] Dziubek Z., Choroby zakaźne i pasożytnicze, Warszawa 2003, s. 170.

[2] Fejkiel W., Więźniarski szpital w KL Auschwitz, Oświęcim 1994, s. 94.

[3] Kłodziński S., Dur wysypkowy w obozie Oświęcim I, "Przegląd Lekarski" 1965, nr 1, s 51.

[4] Fejkiel W., Więźniarski szpital w KL Auschwitz, Oświęcim 1994, s. 95.

[5] Pestka W., Do zobaczenia w piekle. Kresowa apokalipsa: Ukraina, Polska, Białoruś, Warszawa 2009, ss. 66-68.

[6] Kłodziński S., Dur wysypkowy w obozie Oświęcim I, "Przegląd Lekarski" 1965, nr 1, s 49.

[7] APMA-B, Proces Załogi, t. 59 I, s. 67.

[8] Mikulski J., Eksperymenty farmakologiczne w obozie Oświęcim-Brzezinka, Zeszyty Oświęcimskie 10, 1967, s. 7.

[9] APMA-B, Proces Hössa, t. 28, ss. 34-35.

[10] APMA-B, Proces Hössa, t. 17, s. 63.

[11] http://www.majdanek.com.pl/eksperymenty/buchenwald.html (dostęp 8.10.2013)

[12] http://www.majdanek.com.pl/eksperymenty/buchenwald.html (dostęp 8.10.2013)

[13] Spitz V., Doktorzy z piekła rodem, tłum. Zaus J., Zakrzewo 2013, s. 212.

[14] Sterkowicz S., Nieludzka medycyna, lekarze w słuźbie nazizmu, Warszawa 2007, s. 125.

[15] APMA-B, Zespół Oświadczenia, t. 15, s. 62.

[16] Völklein U., Josef Mengele doktor z Auschwitz, przeł. Kuć A., Poprawska U., Warszawa 2011, s. 279.

Komentarze